Korporacja nie ma pamięci.

Słyszałeś o syndromie biurowca, czyli o chorobach, na które cierpią pracownicy korporacji? Co ich tak naprawdę boli? Jaki wirus trawi firmę od środka?

W dużych, międzynarodowych firmach jest się otoczonym ludźmi, lecz chyba nigdzie, tak bardzo jak tam, nie można poczuć piętna samotności. Siedząc na małych, korporacyjnych przestrzeniach, niemal biurko w biurko, buduje się specyficzny klimat bliskości na dystans. Niby spędza się z ludźmi dużą część doby, dzieli się z nimi swoim życiem, lecz w większości przypadków nie ma to najmniejszego znaczenia i nie przekłada się w żaden sposób na prawdziwą bliskość.

Nie pomaga nawet wyjazd integracyjny i szereg zdjęć dokumentujących w jak świetnych relacjach byliście przez te kilka dni. A wszystko to za sprawą wirusa, który drąży korporacyjne związki osłabiając je na tyle, by nigdy nie poczuły się naprawdę silne i zdrowe.

Co się wydarzyło w miasteczku zwanym korporacją?

Zawsze myślałam, że takie rzeczy mogą być tylko częścią książkowej rzeczywistości, czyli nadmiernie wybujałej wyobraźni autora. Tymczasem  miasteczko ze „Stu lat samotności” Marqueza, łudząco przypomina mi firmową rzeczywistość. W Macondo,  mieszkańcy cierpieli na bezsenność  a z czasem tracili również pamięć i tożsamość. Miasteczko zwane korporacją ma ten sam syndrom. Gdyby wymieniać wszystkie te sprawy, o których zapomina korporacyjny moloch stworzyłaby się długa lista, na której większość osób umieściłaby listę płac i wszystkie zgubione w odmętach pamięci podwyżki, awanse, nadzieje i plany. Raczej zapomnij, że się będzie ktoś z wdzięcznością pochylał nad liczbą delegacji i przejechanych dla firmy kilometrów. Refleksje tego typu należą raczej do rzadkości, a nieliczni którzy je jeszcze mają, stanowią niewielki margines niezbadanej przez naukę odporności na wirusa.

Jak działa wirus?

Mimo, że szczegóły mechanizmów zakażeń wirusowych nie są do końca poznane, obecny stan wiedzy pozwala wyróżnić zakażenie miejscowe i ogólne. Zaczyna się niewinnie, niewielkim stresem lub zniechęceniem. To rodzaj kataru, który zamiast przejść po siedmiu dniach okazuje się być poważną infekcją zatok. Każdy ma  problem z oddychaniem przez zatkany nos. To samo potrafi zrobić stres, kompletnie nas zablokować.

Nie mogąc oddychać budzisz się w nocy, a brak snu fatalnie wpływa na funkcjonowanie całego organizmu. Zaburzenia snu powodują  zazwyczaj zakłócenia w procesie zapisu wspomnień a to oznacza problemy z pamięcią.

Ponadto, istnieją naukowe dowody na to, że długotrwały stres dosłownie niszczy mózg. Nadmiar hormonu stresu działa bowiem na neurony hipokampu (mózgowego ośrodka pamięci) prawie jak trucizna, ponieważ powoduje ich obumieranie. Ponoć mózg osoby żyjącej w permanentnym stresie nie różni się wiele od wyniszczonego mózgu narkomana. Chodzi przede wszystkim o braki w mielinie, która jest izolatorem dla naszych neuronów. Osoby z uszkodzeniami kory przedczołowej miewają wiele problemów z pamięcią i koncentracją.

Powikłania  

Przerażające są wyniki badań Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Zdrowia Pracy, które mówią że aż 30% pracowników odczuwa zdrowotne skutki stresu. Przyjmuje się, że przyczyną nawet 60% wszystkich chorób jest stres. To właśnie on skutecznie osłabia odporność dając dostęp wszelkiej maści wirusom do naszych układów a tym samym do naszego życia.

Nie dziwi zatem fakt, że korporacyjny wirus niepamięci tak swobodnie przemieszcza się w głowach zarówno w pracowników jak i kadry zarządzającej.

Utrata pamięci prowadzi niejednokrotnie do sytuacji z pogranicza tragikomedii. Kiedyś zmieniłam dział i ze zdziwieniem odkryłam, że koleżanki, z którymi pracowałam przez lata już po kilku tygodniach nazwały mnie starą znajoma i zaliczyły do kategorii passe. To niesamowite jak szybko zostało zapomniane wszystko to co nas łączyło, choć wszystkie z koleżanek deklarowały swoje niezwykłe zdolności względem pamięci właśnie. Znacznie większe są jednak szkody, które potrafi wyrządzić wirus przeniesiony z firmy na rodzinę, o której pracoholik całkowicie zapomina. Katorżnicza praca rodziców jest kluczowa jeśli chodzi o kryzys rodziny.  Największymi ofiarami takiej sytuacji są dzieci. Liczba dzieci i młodzieży z silnymi zaburzeniami psychicznymi stale rośnie. Polska zajmuje niechlubne drugie miejsce w Europie w liczbie samobójstw wśród nastolatków.

Zbiorowa amnezja

Lubimy myśleć o sobie jak o indywidualistach, ale tak naprawdę jesteśmy do granic możliwości konformistyczni. Poczucie bycia częścią grupy daje siłę. Poza tym, w odpowiednich warunkach, grupa może wykazać się większą mądrością niż którykolwiek z jej członków. Z drugiej strony, dość łatwo możemy wyobrazić sobie sytuację odwrotną, gdzie zachowanie grupy, ma destrukcyjny wpływ a nawet wyrządza szkody. Żaden z pojedynczych jej członków nigdy by nie zrobiłby rzeczy powszechnie uznawanych za złe, gdyby nie aprobata ogółu jej członków. Wstyd, czy poczucie winy rozkłada się bowiem proporcjonalnie po wszystkich i w konsekwencji nikt nie czuje odpowiedzialności, nikt nic nie czuje i nikt nic nie pamięta.