KAMYCZKOWODOMOWO

 

Przedstawiam Karolinę Lisowską, mamę dwójki fantastycznych dzieciaków. Czego Pani Inspektor w Wydziale Ochrony Środowiska  szuka na drogach? Kamyczków i pomysłów do  swoich prac, które mogą być wspaniałym prezentem na specjalną okazję. 

Zapytałam autorkę Kamyczkowodomowo:

  • Jak powstają jej prace ?

  • Czy zawsze była tak pomysłowa?

  • Czy równie kreatywna jest gotując obiad lub meblując mieszkanie? 

Jak to jest z tą moja kreatywnością, pomysłowością ?

Akurat dzisiejszy wieczór spędziłam na tworzeniu pisanki na przedszkolny konkurs) gdzie jeszcze siadając do tego zadania miałam pustkę w głowie…

Miałam przed sobą styropianowe jajo, kolorowe  włochate druciki z Pepco  oraz włochate kuleczki, klej na gorąco…zaczątek pomysłu był ale co dalej…

…i to dalej przyszło nagle…

Obklejone włochatymi drucikami jajko …(pewnie mając te akcesoria każdy tak by to obkleił, bo cóż innego można było by zrobić z drucików i jajka)

…ale co dalej…

I tak pomysł zaraz wpadł do głowy…druciki troszkę wystają nie będę ich ucinać, dokleję  kulki- główki, zrobię z kartonu dzióbki, dorysuje oczko i będą kurczaczki na jajku…z kilku rzeczy powstało coś fajnego.. tak samo jest z kamyczkami…im mniej mam rzeczy do wykorzystania tym chyba głowa bardziej pracuje.  Z prostych kilku kamyczków, sznureczka, deseczki , dorysowanej kreseczki powstaje coś z prostym, ale jakże dosadnym przekazem.

 Może nie skromnie jest pisać, że ludzie mnie chwalą, ale wiele osób z otoczenia twierdzi …

Ty to masz pomysły, zawsze coś fajnego masz w głowie !

Pamiętam, że jako dziecko to robiłam swoje własne  odręczne wizytówki gabinetu dentystycznego, dentystką nie zostałam, ale już wtedy to właśnie chodziło o pomysł na wizytówkę, a nie o marzenie bycia dentystą.

Mimo iż lubię proste eleganckie bez przepychu obrazki, to czasem w głowie mam wojnę, chaos, wiele pomysłów, jestem energiczną osobą, w miejscu nie usiedzę, lubię dorwać w domu swoje skrzynki pudła, wyciągnąć wstążeczki, karteczki nożyczki i tworzyć, narobić bałaganu, a w głowie buzuje i już lampka się świeci i pomysł jest.

Uwielbiam pisać wierszyki do rymu, kilka razy dzięki takim wierszykom udało mi się coś wygrać w tego typu konkursach, odkąd mam dzieci to każde urodzinki robię tematyczne przykładam się cały sercem oczywiście siedząc po nocach i robiąc np dekoracje.

Jeśli zaś chodzi o np.  kreatywne obiady, dania to tutaj niestety jestem mniej twórcza ale myślę że to z braku czasu na co dzień są to typowe  szybkie dania pod dzieci które trochę są niejadkami i jadłyby tylko zupę pomidorową 🙂 ale przy okazji gości zawsze staram się podać coś  smacznego oryginalnego, fajnie wyglądającego 

Meblować dom , pokój to uwielbiam (co mniej uwielbia mój mąż  i jego skarbonka ). Gustuje w stylu skandynawskim  bieli i drewnie i kocham kwiaty w domu i w ogródku.

Akurat w weekend zakładałam z chłopcami warzywniak i sadziliśmy białe bratki  …mogłabym tak pisać i pisać….to też sprawia mi frajdę. 

Myślę że teraz gdy dzieci są ciut starsze to poświecę temu co sprawia mi radość więcej uwagi i czasu, takie jest moje marzenie. Dlatego zaczynam przygodę z kamyczkowodomowo. Zachwycam się przyrodą naturą i prostotą dlatego to co mamy na wyciągniecie ręki i często koło tego przechodzimy możemy poprzez te kamyki, gałązkę pokazać coś co w życiu jest ważne kochająca rodzina,  ciepły dom,  szczęśliwa miłość…. 

Kamyczkowodomowo znajdziesz tutaj

JAK NAUCZYĆ SIĘ ANGIELSKIEGO W SIEDEM DNI?

Wpadł w mi ręce i co tu dużo kryć również w oko zestaw fiszek (ze skojarzeniami) do nauki języka angielskiego, zaproponowanych przez www.zesłownikiem.pl .

Kupili mnie pomysłem by uczyć się języka poprzez skojarzenia. Brzmi, naprawdę ciekawie. Mam wrażenie, że wymyślono ten zestaw specjalnie dla mnie, bo do skojarzeń mam od dziecka słabość.

Sam producent napisał:

Ewolucja nie przystosowała mózgu człowieka do zapamiętywania symboli, PIN-ów, nowych terminów, czy słów w językach obcych, lecz do tego co związane było z przetrwaniem gatunku: do zapamiętywania miejsc czy też wrażeń zmysłowych jak obrazy, dźwięki czy zapachy. Dlatego też zdecydowanie łatwiej zapamiętujemy obrazkowe historyjki niż nic nie znaczące dla mózgu zestawy liter. Zdecydowanie łatwiej (i trwalej) nowe słowo zostanie zapamiętane jeśli przekształcimy je w dynamiczny, absurdalny obraz –historyjkę.

Jestem zapewniona, że zestaw fiszek łączy w sobie zalety dwóch metod nauczania: asocjacyjnej i space lerning.

Asocjacja, oznacza łączenie ze sobą wrażeń i wyobrażeń. I to mnie bardzo interesuje. Po pierwsze, czy faktycznie wyobrażanie sobie karpia w taksówce wesprze naszą pamięć, na tyle by trwale zapamiętać nowe słowo w języku obcym? Po drugie, czy uda się sprawić, że będę się uczyć szybciej? Ilu słówek zdołam nauczyć się w tydzień?

Jestem pewna co do jednej rzeczy, że będę uczyć się chętniej. Wiem, bo do łez rozbawił mnie przykład „skojarzeń” wydrukowany na pudełku (nawet nie zdążyłam otworzyć) akurat z języka niemieckiego besuchen (odwiedzać).

Odwiedzać – BEZ-UCHa.

Nie wiem jak wy, ale ja zobaczyłam oczyma wyobraźni, kilka osób bez ucha  i nie był to Van Gogh…Ciekawe jak je stracili? Nikomu z nich, oczywiście nie życzę odwiedzin słynnego z „bezucha ” Mike Tysona, które mogłyby skutkować utratą małżowiny usznej. 

Do każdego słówka został przygotowany zestaw słów kluczowych dzięki, którym każdy może zbudować historyjkę, której celem będzie ułatwienie zapamiętania słowa.

Postanawiam przetestować Fiszki maturalne z rozszerzonym angielskim.

Zabieram więc swój zestaw  1000 fiszek, rozbudowaną instrukcję obsługi oraz wygodne pudełko z przegródkami i idę robić test. To trochę potrwa zanim opublikuję wyniki.

Mam nadzieję, że wszystkie słówka zgodnie z deklaracją producenta, zapadną mi w pamięć i to będzie jedyna zapaść, której doświadczę a z zapaści jeszcze kojarzę zapaść ze wstydu przy publikacji wyników, ale tego nawet nie chcę sobie wyobrażać.

„KREATYWNOŚĆ –Uwolnij swą wewnętrzną moc” OSHO

„Kreatywność” to jedna z całej serii książek napisanych na podstawie wykładów znanego hinduskiego guru. Osho, dla jednych jest kontrowersyjnym nauczycielem, dla innych mistrzem duchowym. Jedno jest pewne, to co pisze nikogo nie pozostawia obojętnym.

 

 

Każdy ma jakieś powody, dla których sięga po tego typu książki. Niektórzy kierują się ciekawością, inni modą, a jeszcze inni deklarują miłość do autora. Myślę jednak, że zdecydowana większość chce tu znaleźć to co się zgubiło. Czyli co? Może właśnie tytułową kreatywność, o której tyle się ostatnio mówi. Przecież wszyscy, jak jeden mąż mamy być kreatywni, więc zainteresowanie tematem nie słabnie. Choć  samo zagadnienie rzeczywiście ciekawi wiele osób, stan wiedzy na jego temat jest wciąż niewystarczający. Być może powodem jest fakt, że jest ono wyjątkowo trudne do uchwycenia.

 

Kreatywny, to znaczy jaki?

 

„Człowiek kreatywny to taki, który przenosi coś ze świata nieznanego do znanego.”

Osho, jak to ma w zwyczaju, odpowiada w sposób niekonwencjonalny. To czego się dowiedziałam, było znacząco różne od moich oczekiwań, ale bynajmniej nie rozczarowało mnie. Miałam przyjemne poczucie rozwoju, wynikające z przekonania, że poznałam coś całkiem nowego. Rzeczy nieznane a więc w pewien sposób tajemnicze zawsze mnie interesowały. Zapewne dlatego podobała mi się sugestia autora, by kreatywności szukać w naturalności. To znaczy, aby  skupić się na sobie,  wsłuchać się w siebie, bo to jest szansa na odkrycie jak niepowtarzalna jest nasza kreacja.  Wiem jak to brzmi, więc w woli wyjaśnienia zacytuję autora, który pisze:

,,Twoje ja nie może zostać stworzone przez ciebie, nie może zostać stworzone przez człowieka. Przyniosłeś je ze sobą – jest z Tobą.”

Próbowałam nadążyć za Osho i odpowiedzieć sobie na wiele pytań postawionych w iście Sokratejskim stylu. Podobało mi się to, bo rzeczywiście nasuwały się pewne refleksje. Jeśli by zapytać, czego tak naprawdę szukamy pragnąc prestiżu? Odpowiadając szczerze, zapewne trzeba by było przyznać, że chodzi  nam o władzę i kontrolę, czyli o poczucie siły? A przecież siła jest dostępna na wyciągnięcie ręki, bo każdy ma ją w sobie. W moim odczuciu taki punkt widzenia bardzo wzmacnia naszą świadomość. Nie jest jednak łatwo przebić się do niej z takim komunikatem. Wyraźnie widać, że w „Kreatywności” zastosowano  pewną technikę, lub może  lepiej będzie nazwać  ten zabieg stylem. Można powiedzieć, że jest to styl  zaczepki, bo skłania do zatrzymania się i poszukiwania tej siły w sobie. Ja tak właśnie miałam. Po pierwsze, zatrzymałam się a następnie pomyślałam:” Oooo to  mam jakąś siłę!” Zaciekawiło mnie to i zainspirowało. Co zadziałało. Przede wszystkim pytania, ale i wyodrębnione z całości tekstu myśli.

Osho przekonuje, że każdy z nas jest kreatywny a przynajmniej z tą właśnie cecha wśród całego zestawem cech przyszliśmy na świat, więc szukanie nie ma sensu, bo to już jest gotowe.

Nie wiąże również kreatywności z żadnym konkretnym zajęciem. Na przykład można sprzątać i czuć z tego satysfakcję, co więcej  rozwinąć się w tym zajęciu dając mu swoją wyobraźnię i serce. Żeby być kreatywnym nie trzeba wcale robić rzeczy wielkich. Chodzi raczej o odnalezienie takiej czynności, która daje ten niesamowity rodzaj zespolenia z samym sobą. Jeśli naprawdę lubimy swoje zajecie, wszystko inne znika. Nie są ważne zewnętrzne opinie, nasze ego przestaje nami kierować. Uwalniamy się od swoich ograniczeń a w ten sposób wyzwalamy pokłady kreatywności.

Jest jeszcze jedna podpowiedz, która dla mnie osobiście jest ważna. Zachęca się czytelnika by próbował patrzeć na życie z odmiennej niż zazwyczaj perspektywy.

Kreatywność to propozycja dla ludzi drogi, którzy ciągle szukają. Ta propozycja wyjścia poza schemat, poza utarte rozumienie kreatywności, pozwoli im zabrać ze sobą nowe przemyślenia i doświadczenia, a jak pisze autor sens życie tkwi w bogactwie przeżytych doznań.

JAK WYKREOWAĆ SZĘŚCIE?


Być szczęśliwym jak dziecko

Spróbujmy wykraść recepturę największemu producentowi fal alfa, czyli dzieciom i poczuć się podobnie, czyli nieprawdopodobnie szczęśliwym.

TEST:

Pierwszy sposób, który dziś testuję to powrót do marzeń z dzieciństwa. Propozycja jest taka, by  przypomnieć sobie swoje dziecięce fascynacje. Wygląda na to, że każdy o czymś marzył. Najważniejsze by przestać pytać co z tych marzeń wyszło.

Coś osobistego

Nigdy nie mogłam się do końca zdecydować kim chce być, ale zawsze interesowała mnie ludzka natura, więc dziś postanawiam spróbować być terapeutą.

Wymyśliłam sobie taką bajkową sesję.
TERAPEUTKA:

Dzień dobry, proszę mi opowiedzieć coś o sobie. Wszystko co powinnam o Pani wiedzieć.

PACJENT:

Dzień dobry, jestem uzależniona od lasu. Poza tym zawsze chodzę utartą ścieżką. Po prostu nie potrafię inaczej. W dodatku to moje czerwone ubranko to już totalna porażka. Od stuleci nie zmieniam stroju. Jestem tym tak zmęczona, że czasami nie chce mi się wyskoczyć z brzucha wilka. Po co? Co to za życie? Nie mogę tak dłużej! Proszę mi coś poradzić.

TERAPEUTKA:

Jeśli chodzi o strój są dwie drogi.  Może to Pani zrobić sama, wchodząc na stronę internetową np. party box i tam zakupić sobie dowolne przebranie. Dla porównania, proszę spojrzeć na wilka on cały czas przebiera się za babcię. Pani też tak może. Jeśli natomiast potrzebowałaby Pani jakiejś głębszej przemiany, proponuję usługi stylistów mody. Proszę też dodatkowo, regularnie oglądać Gwiazdy na Dywaniku, może tam znajdzie Pani inspirację.

Uważam, że wcale nie jest Pani uzależniona od lasu lecz od adrenaliny. Sądzę, że powodem jest wilk, który czeka na Panią w lesie. W rezultacie, te emocje Panią zawładnęły. Przede wszystkim, należy pomyśleć jak  przerwać to błędne koło. Może dobrze będzie wysłać babcię do sanatorium i wędrować z koszyczkiem wokół tężni? Dotleni się Pani.

Z tego się wychodzi. Dla przykładu Wilk i Zająca. Podobnie jak Państwo byli skonfliktowani, ale rozwinęli się turystycznie. Zwiedzili prawdopodobnie wszystkie byłe republiki rosyjskie. Poza tym wspólnie uprawiali jogging, a wiadomo sport to zdrowie. 

Dziękuję.

TERAPEUTKA:

Proszę, proszę. W czym mogę pomóc?

PACJENT:

Mam dość swojej pracy. Pracuję poniżej moich kwalifikacji. W dodatku wyznaczają mi najgorsze zadania. Wczoraj, dajmy na to wybierałam groch z popiołu, podczas gdy inni balowali. Nikt mnie nie docenia! Kierowniczki są kapryśne i potrafią tylko  krzyczeć. Może…ja na to zasługuję? Tak, jestem winna, bo jestem taka roztargniona. Wynikiem tego, wszystko gubię, nawet buty.

TERAPEUTKA:

Ja widzę w Pani duży potencjał. Sądzę, że jest Pani bardzo kreatywna i jeśli tylko Pani zechce zmieni Pani wszystko, łącznie z dynią w karetę. Więcej, jeśli Pani uwierzy w siebie, nie ma przed Panią żadnych ograniczeń. Proszę stanąć przed lustrem i spróbować wyobrazić sobie, że jest Pani w sukni balowej. Sama Pani zobaczy jaki będzie efekt. Proszę sobie pozwolić na to roztargnienie. Przy tylu zaletach taka wada jest do zaakceptowania.

Może w Pani przypadku wystarczą promocje w CCC?

TERAPEUTKA:

Witam zapraszam Państwa na terapie rodziną. Jacy Państwo podobni, widać że rodzina. Trzy świnki 😉

PACJENCT 1:

Żyjemy w ciągłym, panicznym strachu przed wilkiem.

PACJENT 2:

Boimy się wychodzić z domu.

PACJENT 3:

Mamy koszmary. Co noc śni nam się szynka.  

ACJENCI RAZEM:

Jak żyć?!

TERAPEUTKA:

Należy spojrzeć prawdzie w oczy. Nasz los jest już przesądzony. Jak filozoficznie pisał Jan Brzechwa: ,,Wszyscy zginiemy w zupie”. Tymczasem proszę tu i teraz pokonać lęk. Zalecam regularne wizyty w mięsnym. Zaczynamy od 5 minut i konsekwentnie wydłużamy czas. Po dojściu do 20 proszę kupić trzy kilo szynki. Następnie wypchać ją siarką jak Szewczyk Dratewka i podarować wilkowi.

Jak było ?

Wesoło. Ja się ubawiłam. Niestety, zdecydowanie zabrakło mi wiedzy fachowej (starałam się nadrobić wyobraźnią). Mam wątpliwości, czy etyczne jest leczenie trzech świnek kosztem wilka? Ale bardzo chciałam być skuteczna – wybaczcie. Poza tym, zrealizowałam się jako pisarka a to też było zawsze moim marzeniem.

Ocena: 4+

Ogólnie oceniam metodę jako korzystną i przydatną dla osób dysponujących odrobiną czasu i zacięciem literackim. W rezultacie poczułam się lepiej. Efekt był niestety, krótkotrwały. Za to ogromną zaletą metody jest cena. Nic! Nie do przebicia. Myślę, że jest dość perspektywiczna. Przy odrobinie szczęścia, mamy szansę wyjść poza grafomańską manię. 

                                                          

JAK KREATYWNIE OPISAĆ PRODUKT ?

,,Herbata stygnie zapada zmrok a pod piórem ciągle nic ” mówią słowa piosenki. Ponieważ często zastanawiamy się, co  tu napisać? Oto kilka wskazówek, które mogą pomoc. Zwłaszcza, gdy mamy do opisania produkt. 

Przede wszystkim, nie opisać tylko opowiedzieć. O…i już jest lepiej, mniej oficjalnie. Spróbuj podejść do tematu z większym luzem. Opis nie musi być taki bardzo poważny. Pomyśl, co chciałbyś opowiedzieć znajomemu o wybranym produkcie? W rezultacie zyskasz inne spojrzenie i dodasz opisowi lekkości.

NASTAWIENIE

Po pierwsze, warto polubić rzecz, o której masz pisać. Jeśli coś lubimy, zwykle opowiadamy  o tym  z entuzjazmem. Dlatego, zastanów się co Cię w produkcie najbardziej przyciąga? Może kolor, albo zastosowanie? Znajdź to coś a słowa same popłyną. Może się jednak zdarzyć, że nic nie czujesz. Wygląda na to, że nie ma absolutnie żadnej chemii między produktem a Tobą. Współczuję, ale prawdopodobnie  nadal jest coś co możne pomóc również w tej sytuacji. Pomyśl sobie, że przedmiot jest Ci całkowicie obcy, jak przybysz z innej planety. Jaki on dziwny i tajemniczy?! Prawda ? Napisz o tym! 

SKOJARZENIA

Przede wszystkim zastanów się z czym kojarzy Ci się produkt? Można te skojarzenia zapisać, posegregować na grupy. Zapisuj wszystko co przychodzi Ci do głowy. Nie ograniczaj się, ponieważ cenzura własnych myśli w tym temacie blokuje twój potencjał.  Może to być jakieś wspomnienie z dzieciństwa, fragment książki, scena z filmu albo dźwięk lub kolor.

Moje skojarzenie na temat Red Velvet Cake :
tort => smak =>urodziny=> wiek =>różowy => księżniczka=> korona => bajka => dziecięca fantazja => dobry dżin => życzenia => radość => duma

WYOBRAŻNIA

Teraz masz dopiero pole do popisu. Wyobraź sobie co ten produkt mógłby robić, kim się stać, gdyby nie był tylko przedmiotem. Więcej, tknij w niego życie! Można skorzystać ze skojarzeń. Właśnie na taką ewentualność je tworzymy.

Wreszcie, macie to…? Dziewczynka obchodzi urodziny. Pięknie ubrana w stroju księżniczki, koniecznie w koronie, wchodzi do pokoju. Wygląda na taką co to jest dumna ze swojego wieku. Przed zdmuchnięciem świeczek na  bajkowym, różowym  torcie, myśli o swoim urodzinowym życzeniu. Kto spełnia urodzinowe życzenia? – zastanawia się. Dziecięca fantazja podpowiada jej, że dobry Dżin. Jak Fantastycznie!

FORMA

Ostatecznie nadajemy naszym wyobrażeniom i skojarzeniom konkretną formę. Ciężko tu coś podpowiedzieć, bo  forma zależy zawsze od twórcy. Jest jego mówiąc górnolotne, artystycznym wyrazem. Można rzeczy przedstawić na wiele sposobów.

Mój obraz, zainspirowany przez ogrod_odkryć  wygląda tak:

www.ogrododkryc.pl 

NOŚCIE SWÓJ WIEK JAK KORONĘ! 
DZIŚ BAJKOWY RED VELVET CAKE W Wersji RÓŻOWEJ.DO TEGO GIN BEEFEATER PINK SPEŁNI KAŻDE ŻYCZENIE WYRAFINOWANEGO SMAKU.  
FANTASTYCZNIE!

ZABAWA

Najważniejsze, baw się tym co robisz. Ja uwielbiam ożywiać, dlatego często przedmiotom nadaje cechy ludzi. Bardzo to lubię i w rezultacie dobrze się bawię. Szczególnie przemawiają do mnie ciasta. Chyba mam do nich  sentyment.

POZNAJCIE, moja koleżanka Z imprezy z marką Wyborowa:

www.ogrododkryc.pl  
DZIŚ POZNAJCIE NAPRAWDĘ FANą BABKĘ, PRZESIĄKNIĘTĄ DOBRĄ ENERGIĄ I LILKIEREM LILLET.   JEJ DYNIOWY, LEKKI CHARAKTER NIE PRZYTŁACZA I DOSKONALE SPRAWDZA SIĘ JAKO KOMPAN DO CODZIENNEJ KAWY ORAZ DOBOROWE TOWARZYSTWO NA WYJĄTKOWĄ OKAZJĘ.  

INSPIRACJE

Inspiracje są bardzo ważną częścią tworzenia. Czerp z życia pełnymi garściami. Czytaj, śpiewaj, graj na skrzypcach, recytuj wiersze, stawiaj babki z piasku. Wszystko, co robisz zostaje z Tobą i może się przydać, w każdej chwili.  Gdy piszesz masz to na wyciągnięcie ręki.  

Moja fascynacja Muzyką i psychologią KTÓRĄ DZIELĘ Z towarzystwem BLISKOŚCI:

 www.towarzystwobliskości.pl

ZDANIEM WIELU CAŁY ŚWIAT JEST OPARTY NA WIBRA SWÓJ UNIKALNY KODNADAJE CODZIENNIE KAŻDY Z NAS LUDZI, A TAKŻE KAŻDE ZWIERZĘ A NAWET PRZEDMIOT. JEŚLI TO PRAWDA, CIĄŻOWE BRZUSZKI I CHUSTY MUSZĄ NADAWAĆ  NA TEJ SAMEJ FALI.JEST TU ICH CAŁA SYMFONIA.

OGŁOSZENIE O PRACĘ

Firmy często w ogłoszeniach o pracę deklarują chęć przyjęcia kreatywnego pracownika. Robiąc to kierują się raczej chwilową modą, niż rzeczywistą potrzebą. Większość z nich nawet nie zadaje sobie trudu by zrozumieć co się pod tym pojęciem kryje. Kreatywny wcale nie znaczy, że bez wad. Poza tym nie każde stanowisko pracy nadaje się do tego by się na nim wykazywać kreatywnością.  Kreatywna księgowa to raczej pejoratywne  określenie.

Czego chcesz od nas korporacjo?

Korporacja pragnie byś był high potencial i tryskał pomysłowością oraz dobrym humorem. Powinieneś z zapałem podbijać słupki wydajności, jednocześnie motywując swoją postawą pozostałych pracowników i jeszcze zgodnie z najnowszą wytyczną, reprezentować również na zewnątrz najważniejsze wartości firmy.

Tylko czy te cele nie są przypadkiem ze sobą sprzeczne?  Czy do ich realizacji faktycznie potrzeba osoby kreatywnej?

Zacznijmy od wydajności. Dobrze zdać sobie sprawę z faktu, że proces twórczy jest pracochłonny. Przecież by wykonać  jakieś zadanie w sposób niekonwencjonalny potrzeba znacznie więcej czasu niż na zrobienie czegoś po staremu. Ponadto, trzeba swój pomysł przetestować a to również zajmuje czas. Czy pracodawca jest tego świadomy? Czy zagospodarował odpowiednią część etatu na poligon doświadczalny dla  kreatywnego pracownika? Uwaga jeszcze na jedno, wiadomo że duża część pomysłów nie sprawdzi się i jest potencjalnym kosztem.

Eureka

Osoby ze skłonnością do kreatywnego myślenia produkują w swoich umysłach niezliczone ilości pomysłów, z których zdecydowana większość nie jest trafiona. Tak to już po prostu jest, że do pewnych rozwiązań dochodzi się metodą prób i błędów. Nawet Archimedes musiał wylać sporo wody z kąpieli zanim krzyknął sławetne: „Eureka”. A przy okazji kąpieli i relaksu. Zestresowany, przepracowany pracownik nie będzie twórczy. Trudno wymagać od niego pobudzania prawej półkuli mózgu oraz produkcji fal alfa, gdy on walczy ze zmęczeniem. Kortyzol skutecznie podtruje nawet najbardziej lotny umysł.

Teraz coś o otoczeniu kreatywnego umysłu. Drogi pracodawco czy wiesz, że ten pracownik potrzebuje przestrzeni by tworzyć. Taki dajmy na to Iwaszkiewicz by pisać potrzebował sycylijskiego powietrza i pięknego widoku z Taorminy. Bądźmy realistami, szansa na to że masz w zespole Iwaszkiewicza jest raczej niewielka, tak jak twój budżet. Jednak czy box na open space oraz powietrze z zagrzybiałej, uszkodzonej klimatyzacji to faktycznie miejsce dla niego?

Kreatywne pomysły potrzebują wsparcia. Warto tworzyć zespoły, które będą zajmować się kreacją pomysłów i ich realizacją. Taki zespół pełni funkcje wspierającą i kontrolną. Dysponując  narzędziami do prowadzenia projektów zwiększa szanse na powodzenie realizacji zaplanowanych działań. Czyli robi to na czym Ci zależy.  Przekuwa dobre pomysły w rzeczywistość!

Ja się tak nie bawię

Myśl, pomysł to impuls. Kreatywny będzie, więc impulsywny.Taka osoba może zaskoczyć Cię i wyjść ze spotkania prezentując swoją nonkonformistyczna postawę. Niezależnego myślenia i wolnej duszy nie uda Ci zagonić do box-u i trzymać tam w ryzach. Niezależne myślenie robi to co uważa za słuszne. Może np. wykrzyczeć  prawdą prosto w oczy. Zastanów się czy chcesz ją usłyszeć? 

Bywa, że kreatywni są nieco neurotyczni i introwertyczni. Nie zawsze jest na to przyzwolenie społeczne. Zwłaszcza w dużych korporacjach, gdzie owczy pęd toleruje tylko to co sam zna i preferuje.

Niski poziom tolerancji nudy i rutyny sprawia, że nie dla niego monotonne wybieranie grochu z popiołu. W roli Kopciuszka  obsadź kogoś innego. Kreatywny zacznie fantazjować i zaklinać rzeczywistość . Będziesz miał karocę z dyni … Może się zdarzyć, że zabaluje do północy  a potem jeszcze wszystko zgubi, nawet buty.

Coś co lubię…

Kreatywny pracownik ? Jak najbardziej tak! Ale przemyśl to! Jeśli przydzielisz mu odpowiednie zadania i dasz autonomię będziecie żyli długo i szczęśliwie.

Pracę dla niego trzeba zaplanować tak by skorzystać z dobrodziejstw tego co dała mu natura.

Powiedzmy takie zaklinanie rzeczywistości, może być bardzo przydatne, przy sprzedaży jakiegoś produktu. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że osoby kreatywne potrafią zobaczyć wiele spraw z innej perspektywy, więc dostrzec to czego nie widzą inni …Niech to zrobią dla wypromowania produktu i przekonają do swojej wizji innych. Chęć budowania głębokich więzi, niech się przełoży na trwałe relacje z klientem. Impulsywność przyda się w grach negocjacyjnych np. zły i dobry policjant.

Coś osobistego

Pamiętam jak główna manager SSC i jednocześnie główna księgowa zapraszała mnie do pomocy przy opracowywaniu ważnych dokumentów. Nie potrafiłam zrozumieć czemu to robi? Moja wiedza była bowiem znikoma w porównaniu z jej. Kiedyś ją o to zapytałam. I otrzymałam odpowiedz, że ona potrzebuje osoby z wiedzą techniczną, dlatego prosi kolegę Michała i kogoś kto widzi rzeczy z zupełnie innej pespektywy, dlatego prosi mnie. Ona nie potrzebuje drugiej księgowej, bo ta nie zobaczy nic ponad to co jest już widoczne i oczywiste dla niej samej. To była chyba jedna z niewielu osób w firmie, które wiedziały co to znaczy zarządzać potencjałem zespołu.

 

Wariacje na temat kreatywności

Uwielbiam wariacje w każdej formie, również tej muzycznej.  Zaczyna się zwykle czymś co znam np. jakimś motywem muzyki ludowej.  Potem następuje zaskakujące rozwinięcie. Niesamowita zabawa! Zawsze  zadziwia mnie pomysłowość tej formy muzycznej a  bywa, że wręcz szokuje odwagą z jaką twórca odbiega od tematu. To właśnie mi się podoba najbardziej: zmienność i nieprzewidywalność.

Wariacje są dla mnie rozmową z gawędziarzem, który potrafi interesująco rozprawiać niemal  na każdy temat. Jego opowieść przybiera różne formy. Zdarzają się szalone wygłupy, cięte riposty, ale nie brakuje w niej nuty nostalgii i zadumy. Zasadniczo zawsze daleko odbiega od głównego wątku.

Wiecie, czego uczy? Pokazuje że nawet jeśli coś jest dobrze znane to nie zamyka drogi do poszukiwań.  Jeśli znany wątek muzyczny można zagrać na tyle sposobów, pomyśl jak bogate jest życie…Ile rozwiązań , pomysłów może wybrzmieć w Twojej głowie?!

Wielka improwizacja

Wariacje są niezwykle kreatywnym utworem muzycznym i blisko im do improwizacji, choć ta ostatnia zachowuje zazwyczaj dużo większą swobodę. 

Intuicyjnie zakładamy, że improwizacja to proste zjawisko. Większość osób uważa, że polega jedynie na wymyśleniu czegoś na szybko. Czyli byle jak. A to nie tak! Improwizacja oczywiście jest  wypowiedzią muzyczną, zakładającą spontaniczność, lecz żeby się w ten sposób wypowiadać trzeba się do tego dobrze przygotować. Aby móc porzucić plan, by iść bez mapy trzeba mieć wewnętrzny GPS, który pozwoli odnaleźć się w każdej sytuacji scenicznej.  

Tomasz Stańko opisał to w taki sposób :

„Dla mnie najważniejsza w jazzie jest improwizacja, tzn. rola kreatywności w błyskawicznym procesie tworzenia, w procesie równym trwaniu dzieła. Swoiste skojarzenia dźwiękowe, akty wyboru, filozofia błędu. Właściwie tworzą szyfry, które dają mi możliwość improwizacji. To możliwe, bo muzyka jest abstrakcyjna i nawet minimalna zmiana tempa daje całkowicie odmienna frazę.”

Słowa  muzyka najpełniej oddają  zarówno proces twórczy jak i ideę kreatywności. Są szczególnie ciekawe w kontekście kreatywności i twórczości, które choć często mylone nie są ze sobą tożsame. A jednak  jazz je ze sobą połączył. Potencjał kreatywności w tym rodzaju twórczości ulega natychmiastowemu urzeczywistnieniu. Obserwowanie tego momentu  jest  niezwykle intrygujące. 

Kreatywnie o czytaniu.

Większość wybitnych twórców jest zazwyczaj bardzo kreatywna. Widać  to na wielu płaszczyznach ich życia. Lubię czasem wyszukać takie smaczki. Czym mnie zaskoczył Tomasz Stańko ? W bardzo specyficzny sposób czytał  literaturę. Właściwie czytał tak jak grał, nie stawiając sobie żadnych barier i dając ogromny margines swobody. Jego czytanie polegało na fragmentaryzacji utworu i wielokrotnym powtarzaniu ulubionych fragmentów. Poza tym często nie kończył rozpoczętych książek.

O jego kreatywnym sposobie myślenia świadczy również  podejście do poezji. Dostrzegał on wiele podobieństw między procesem komponowania i pisaniem poezji. Proponował nawet by iść tym tropem, by intepretować muzykę w taki sam sposób w jaki interpretujemy wiersze.  

Żeby jednak wpaść na tak innowacyjny pomysł trzeba dysponować właśnie wiedzą zarówno muzyczną jak i z zakresu poetyki.

Wszystko gra.

Kreatywność równie chętnie działa na polu wyobraźni jak i wiedzy.  Nasz umysł potrafi  to pogodzić. Dla niego wszystko gra. Więcej, właśnie  taki duet daje najlepsze szanse na stworzenie naprawdę kreatywnych dzieł. Ponad to, warto pamiętać o tym, że nawet coś co jest dobrze znane nie zamyka drogi do dalszych poszukiwań. Możemy nadal szukać, zmieniać, próbować…improwizować lub tworzyć własne wariacje na każdy temat. 

 

 

W POSZUKIWANIU POMYSŁÓW

Dziecinnie proste

Skąd ty bierzesz te wszystkie pomysły, zapytała koleżanka? No właśnie skąd ? Czy jest jakieś miejsce w naszej głowie gdzie powstaje pomysł i jak to się właściwie dzieje?

W poszukiwaniu pomysłów…


Wybierając się na wyprawę w poszukiwaniu pomysłów jednego trzeba być absolutnie pewnym, a mianowicie trzeba lubić podróże w nieznane. Nieodzowna jest  więc ciekawość nowych, nieznanych miejsc i moim zdaniem to podstawowa motywacja wewnętrzna osób pomysłowych i twórczych. Przyda się również odwaga i otwarcie na przygodę nawet jeśli oznacza ona chwilowe zagubienie lub zejście z utartego szlaku.

Najlepszym przykładem takiej niczym nieskrępowanej ciekawości, odwagi i otwartości są dzieci. Jeśli chcesz zakończyć wprawę sukcesem traktuj dziecięce umiejętności poważnie. Podpatruj i ucz się.

Czego…..?

Choćby wyzbycia się wewnętrznych barier. Przekonania, że czegoś się nie da zrobić. Gdyby niemowlę zdało sobie nagle sprawę z faktu jak wielu rzeczy musi nauczyć się wciągu roku zapewne skończyłoby z załamaniem nerwowym. Całe więc szczęście, że ono w naturalny sposób swoją uwagę skupia na zadaniu a nie na swoich ograniczeniach.

Dzieci mają również godne naśladowania podejście do niepowodzeń. Zanim nauczą się chodzić, zaliczają tysiące upadków, ale nie traktują ich  jak ostatecznej porażki. Nie obserwujemy u nich postaw typu przewróciłem się więc to już koniec! Nigdy nie będę chodził! Choć plącze im się składnia, seplenią, ich „r” jest dalekie od perfekcji, a mowa ojczysta przypomina czasem język jakiegoś odległego ludu nie hamuje ich to przed chęcią wypowiadania się. Roztkliwia determinacja małego człowieka z jaką nabywa nowe umiejętności.

Coś osobistego.

Osobiście jestem zafascynowana dziecięcym sposobem myślenia. Zarówno  szczerość jak i świeżość spojrzenia oraz genialne, unikalne skojarzenia robią na mnie duże wrażenie. Mistrzostwo świata w kreatywności!

Czy mleko rośnie na drzewie?

Moja córka z przekonaniem tłumaczyła w przedszkolu, że mleko rośnie na drzewach. Fakt ten został zgłoszony do mnie. Zawstydzona niewiedzą potomka po powrocie do domu rozpoczęłam naukę o pochodzeniu mleka, ale bez rezultatów. Nawet po próbach perswazji dziecko pozostawało przy swojej racji. Zrezygnowana zapytałam w końcu, dlaczego tak sądzi? Tu zaskoczenie. Otrzymałam  logiczną odpowiedz, która wyjaśniała, że drzewa to palmy kokosowe a w kokosach jest mleko. I co? Wydawało się niemożliwe a jednak musiałam przyznać rację dziecku. Czasem mleko faktycznie rośnie na drzewie.

Niekonwencjonalność i otwartość na skojarzenia to cechy kreatywnych umysłów.

Wszyscy to jako dzieci mieliśmy .

Gdzie się zgubiło?

Ciągle jest w nas. Nie chodzi o to by infantylizować rzeczywistość, lecz żeby spróbować otworzyć się i zobaczyć rzecz, problem z innej perspektywy, bo to może dać impuls naszej kreatywności do wzrostu.