„Jak skutecznie przygotować się do rozmowy o pracę”

Większość z nas lubi prowadzić rozmowy, dyskutować i plotkować. Dlaczego więc myśl o rozmowie kwalifikacyjnej budzi, bardzo łagodnie mówiąc, niepokój? Chodzi przede wszystkim o strach przed oceną, która przecież może być negatywna.

Tymczasem każda rozmowa, również ta, którą odbywamy z komisją rekrutacyjną, zakłada partnerstwo stron biorących w niej udział. Właśnie takie nastawienie trzeba koniecznie zabrać ze sobą na spotkanie w sprawie pracy.

Wystarczy poznać kilka uniwersalnych prawd, by złapać dystans i przygotować dobry scenariusz, będący podstawą realizacji udanej rozmowy o pracę.

Zrozumieć zasady castingu

Warto mieć świadomość, że w każdej branży istnieją mniej lub bardziej jawne kryteria oceny kandydatów. Można być świetnie przygotowanym, lecz są takie kwestie, na które nie ma się wpływu. W celu wyjaśnienia załóżmy, że reżyser poszukuje wysokiej brunetki w średnim wieku do roli w serialu. Ty jesteś młodą, niewysoką blondynką.

Bez względu na to, jak urzekająca będzie twoja kreacja aktorska, kwestii wzrostu nie przeskoczysz. Pamiętaj o tym, zanim twój wewnętrzny krytyk zarzuci ci brak profesjonalizmu.

Nie bądź tylko statystą

Po pierwsze, w postępowaniu rekrutacyjnym nie jest się jedynie statystą, lecz aktywną stroną procesu. Po drugie, kandydat również ma prawo do swoich kryteriów oceny. On także powinien sprawdzać i obserwować potencjalnego pracodawcę.

Psychologia pracy potwierdza, że w zdecydowanej większości przypadków, sposób prowadzenia rozmowy kwalifikacyjnej  odzwierciedla stosunki, które panują wewnątrz firmy. To ważna wskazówka, bo jeśli już na starcie jesteś traktowany z wyższością, prawdopodobieństwo, że firma podchodzi do swoich pracowników w sposób instrumentalny jest wysokie.

Pomyśl, czy na pewno chcesz, by tak wyglądała twoja codzienność?

Przeczytaj scenariusz i naucz się roli

Ciekawe spostrzeżenie dotyczące autoprezentacji pozostawiła potomnym amerykańska aktorka Grace Kelly, twierdząc, że najtrudniej zagrać jest siebie. Niektórzy dopiero na rozmowie kwalifikacyjnej zadają sobie pytanie, kim naprawdę jestem? Dokładna analiza własnego Curriculum vitae może pomóc uniknąć tak krępującej sytuacji.

Przeświadczenie, że wszystko o sobie wiemy jest błędne. Większość z nas nie pamięta gdzie odłożyło klucze, a co dopiero detale sprzed lat. Natomiast działy personalne lubią testy pamięci i często proszą kandydata o podanie dokładnego tytułu pracy magisterskiej. Przerażające, jak niewielki procent osób potrafi to zrobić.

Śledząc przebieg własnej kariery warto pomyśleć, który jej moment był najbardziej satysfakcjonujący? Jakie zadania służbowe wykonywaliśmy z przyjemnością? Odpowiedzi na powyższe pytania interesują pracodawców, ale są także doskonałym punktem wyjścia do poznania siebie.

Zadbaj o charakteryzację

Choć prawdą jest, że nie szata zdobi człowieka, to jednak wiele o nim mówi. Wykazując się dbałością w kwestii ubioru, pokazujemy swój stosunek do rozmówcy, czyli potencjalnego pracodawcy. Dlatego tak ważne jest, by nasz strój był nienaganny. Doradzałabym powściągliwość w kwestii wyrażania osobowości strojem. Na okoliczność rozmowy o pracę, rozsądniej będzie założyć biurowy uniform z małym akcentem np. kolorystycznym, który w formie minimalistycznej opowie o artystycznej części naszej osobowości.

Nie słuchaj podszeptów lęku. On jest fatalnym suflerem

Zamartwianie się o przebieg i wynik rozmowy o pracę nie jest dobrą strategią przygotowania się do niej. Takie podejście może spowodować jedynie niepotrzebny stres, który blokuje i sprawia, że wypadamy poniżej naszych możliwości.

Pomyśl, dlaczego zostałeś zaproszony na rozmowę?

  • Może napisałeś przykuwający uwagę list motywacyjny?
  • Istnieje możliwość, że skończyłeś kierunek, który otwiera drzwi do sukcesu.
  • Całkiem też prawdopodobne, że ciężko pracując na poprzednim stanowisku, nabyłeś szereg umiejętności, które są pożądane na rynku pracy.

Podsumowując, musiałeś zrobić cały szereg rzeczy bardzo dobrze, że wybrano właśnie ciebie. Niezależnie od wyników postępowania rekrutacyjnego warto wyrobić w sobie przekonanie, że należy nam się Oskar za całokształt.

Korporacja nie ma pamięci.

Słyszałeś o syndromie biurowca, czyli o chorobach, na które cierpią pracownicy korporacji? Co ich tak naprawdę boli? Jaki wirus trawi firmę od środka?

W dużych, międzynarodowych firmach jest się otoczonym ludźmi, lecz chyba nigdzie, tak bardzo jak tam, nie można poczuć piętna samotności. Siedząc na małych, korporacyjnych przestrzeniach, niemal biurko w biurko, buduje się specyficzny klimat bliskości na dystans. Niby spędza się z ludźmi dużą część doby, dzieli się z nimi swoim życiem, lecz w większości przypadków nie ma to najmniejszego znaczenia i nie przekłada się w żaden sposób na prawdziwą bliskość.

Nie pomaga nawet wyjazd integracyjny i szereg zdjęć dokumentujących w jak świetnych relacjach byliście przez te kilka dni. A wszystko to za sprawą wirusa, który drąży korporacyjne związki osłabiając je na tyle, by nigdy nie poczuły się naprawdę silne i zdrowe.

Co się wydarzyło w miasteczku zwanym korporacją?

Zawsze myślałam, że takie rzeczy mogą być tylko częścią książkowej rzeczywistości, czyli nadmiernie wybujałej wyobraźni autora. Tymczasem  miasteczko ze „Stu lat samotności” Marqueza, łudząco przypomina mi firmową rzeczywistość. W Macondo,  mieszkańcy cierpieli na bezsenność  a z czasem tracili również pamięć i tożsamość. Miasteczko zwane korporacją ma ten sam syndrom. Gdyby wymieniać wszystkie te sprawy, o których zapomina korporacyjny moloch stworzyłaby się długa lista, na której większość osób umieściłaby listę płac i wszystkie zgubione w odmętach pamięci podwyżki, awanse, nadzieje i plany. Raczej zapomnij, że się będzie ktoś z wdzięcznością pochylał nad liczbą delegacji i przejechanych dla firmy kilometrów. Refleksje tego typu należą raczej do rzadkości, a nieliczni którzy je jeszcze mają, stanowią niewielki margines niezbadanej przez naukę odporności na wirusa.

Jak działa wirus?

Mimo, że szczegóły mechanizmów zakażeń wirusowych nie są do końca poznane, obecny stan wiedzy pozwala wyróżnić zakażenie miejscowe i ogólne. Zaczyna się niewinnie, niewielkim stresem lub zniechęceniem. To rodzaj kataru, który zamiast przejść po siedmiu dniach okazuje się być poważną infekcją zatok. Każdy ma  problem z oddychaniem przez zatkany nos. To samo potrafi zrobić stres, kompletnie nas zablokować.

Nie mogąc oddychać budzisz się w nocy, a brak snu fatalnie wpływa na funkcjonowanie całego organizmu. Zaburzenia snu powodują  zazwyczaj zakłócenia w procesie zapisu wspomnień a to oznacza problemy z pamięcią.

Ponadto, istnieją naukowe dowody na to, że długotrwały stres dosłownie niszczy mózg. Nadmiar hormonu stresu działa bowiem na neurony hipokampu (mózgowego ośrodka pamięci) prawie jak trucizna, ponieważ powoduje ich obumieranie. Ponoć mózg osoby żyjącej w permanentnym stresie nie różni się wiele od wyniszczonego mózgu narkomana. Chodzi przede wszystkim o braki w mielinie, która jest izolatorem dla naszych neuronów. Osoby z uszkodzeniami kory przedczołowej miewają wiele problemów z pamięcią i koncentracją.

Powikłania  

Przerażające są wyniki badań Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Zdrowia Pracy, które mówią że aż 30% pracowników odczuwa zdrowotne skutki stresu. Przyjmuje się, że przyczyną nawet 60% wszystkich chorób jest stres. To właśnie on skutecznie osłabia odporność dając dostęp wszelkiej maści wirusom do naszych układów a tym samym do naszego życia.

Nie dziwi zatem fakt, że korporacyjny wirus niepamięci tak swobodnie przemieszcza się w głowach zarówno w pracowników jak i kadry zarządzającej.

Utrata pamięci prowadzi niejednokrotnie do sytuacji z pogranicza tragikomedii. Kiedyś zmieniłam dział i ze zdziwieniem odkryłam, że koleżanki, z którymi pracowałam przez lata już po kilku tygodniach nazwały mnie starą znajoma i zaliczyły do kategorii passe. To niesamowite jak szybko zostało zapomniane wszystko to co nas łączyło, choć wszystkie z koleżanek deklarowały swoje niezwykłe zdolności względem pamięci właśnie. Znacznie większe są jednak szkody, które potrafi wyrządzić wirus przeniesiony z firmy na rodzinę, o której pracoholik całkowicie zapomina. Katorżnicza praca rodziców jest kluczowa jeśli chodzi o kryzys rodziny.  Największymi ofiarami takiej sytuacji są dzieci. Liczba dzieci i młodzieży z silnymi zaburzeniami psychicznymi stale rośnie. Polska zajmuje niechlubne drugie miejsce w Europie w liczbie samobójstw wśród nastolatków.

Zbiorowa amnezja

Lubimy myśleć o sobie jak o indywidualistach, ale tak naprawdę jesteśmy do granic możliwości konformistyczni. Poczucie bycia częścią grupy daje siłę. Poza tym, w odpowiednich warunkach, grupa może wykazać się większą mądrością niż którykolwiek z jej członków. Z drugiej strony, dość łatwo możemy wyobrazić sobie sytuację odwrotną, gdzie zachowanie grupy, ma destrukcyjny wpływ a nawet wyrządza szkody. Żaden z pojedynczych jej członków nigdy by nie zrobiłby rzeczy powszechnie uznawanych za złe, gdyby nie aprobata ogółu jej członków. Wstyd, czy poczucie winy rozkłada się bowiem proporcjonalnie po wszystkich i w konsekwencji nikt nie czuje odpowiedzialności, nikt nic nie czuje i nikt nic nie pamięta. 

OGŁOSZENIE O PRACĘ

Firmy często w ogłoszeniach o pracę deklarują chęć przyjęcia kreatywnego pracownika. Robiąc to kierują się raczej chwilową modą, niż rzeczywistą potrzebą. Większość z nich nawet nie zadaje sobie trudu by zrozumieć co się pod tym pojęciem kryje. Kreatywny wcale nie znaczy, że bez wad. Poza tym nie każde stanowisko pracy nadaje się do tego by się na nim wykazywać kreatywnością.  Kreatywna księgowa to raczej pejoratywne  określenie.

Czego chcesz od nas korporacjo?

Korporacja pragnie byś był high potencial i tryskał pomysłowością oraz dobrym humorem. Powinieneś z zapałem podbijać słupki wydajności, jednocześnie motywując swoją postawą pozostałych pracowników i jeszcze zgodnie z najnowszą wytyczną, reprezentować również na zewnątrz najważniejsze wartości firmy.

Tylko czy te cele nie są przypadkiem ze sobą sprzeczne?  Czy do ich realizacji faktycznie potrzeba osoby kreatywnej?

Zacznijmy od wydajności. Dobrze zdać sobie sprawę z faktu, że proces twórczy jest pracochłonny. Przecież by wykonać  jakieś zadanie w sposób niekonwencjonalny potrzeba znacznie więcej czasu niż na zrobienie czegoś po staremu. Ponadto, trzeba swój pomysł przetestować a to również zajmuje czas. Czy pracodawca jest tego świadomy? Czy zagospodarował odpowiednią część etatu na poligon doświadczalny dla  kreatywnego pracownika? Uwaga jeszcze na jedno, wiadomo że duża część pomysłów nie sprawdzi się i jest potencjalnym kosztem.

Eureka

Osoby ze skłonnością do kreatywnego myślenia produkują w swoich umysłach niezliczone ilości pomysłów, z których zdecydowana większość nie jest trafiona. Tak to już po prostu jest, że do pewnych rozwiązań dochodzi się metodą prób i błędów. Nawet Archimedes musiał wylać sporo wody z kąpieli zanim krzyknął sławetne: „Eureka”. A przy okazji kąpieli i relaksu. Zestresowany, przepracowany pracownik nie będzie twórczy. Trudno wymagać od niego pobudzania prawej półkuli mózgu oraz produkcji fal alfa, gdy on walczy ze zmęczeniem. Kortyzol skutecznie podtruje nawet najbardziej lotny umysł.

Teraz coś o otoczeniu kreatywnego umysłu. Drogi pracodawco czy wiesz, że ten pracownik potrzebuje przestrzeni by tworzyć. Taki dajmy na to Iwaszkiewicz by pisać potrzebował sycylijskiego powietrza i pięknego widoku z Taorminy. Bądźmy realistami, szansa na to że masz w zespole Iwaszkiewicza jest raczej niewielka, tak jak twój budżet. Jednak czy box na open space oraz powietrze z zagrzybiałej, uszkodzonej klimatyzacji to faktycznie miejsce dla niego?

Kreatywne pomysły potrzebują wsparcia. Warto tworzyć zespoły, które będą zajmować się kreacją pomysłów i ich realizacją. Taki zespół pełni funkcje wspierającą i kontrolną. Dysponując  narzędziami do prowadzenia projektów zwiększa szanse na powodzenie realizacji zaplanowanych działań. Czyli robi to na czym Ci zależy.  Przekuwa dobre pomysły w rzeczywistość!

Ja się tak nie bawię

Myśl, pomysł to impuls. Kreatywny będzie, więc impulsywny.Taka osoba może zaskoczyć Cię i wyjść ze spotkania prezentując swoją nonkonformistyczna postawę. Niezależnego myślenia i wolnej duszy nie uda Ci zagonić do box-u i trzymać tam w ryzach. Niezależne myślenie robi to co uważa za słuszne. Może np. wykrzyczeć  prawdą prosto w oczy. Zastanów się czy chcesz ją usłyszeć? 

Bywa, że kreatywni są nieco neurotyczni i introwertyczni. Nie zawsze jest na to przyzwolenie społeczne. Zwłaszcza w dużych korporacjach, gdzie owczy pęd toleruje tylko to co sam zna i preferuje.

Niski poziom tolerancji nudy i rutyny sprawia, że nie dla niego monotonne wybieranie grochu z popiołu. W roli Kopciuszka  obsadź kogoś innego. Kreatywny zacznie fantazjować i zaklinać rzeczywistość . Będziesz miał karocę z dyni … Może się zdarzyć, że zabaluje do północy  a potem jeszcze wszystko zgubi, nawet buty.

Coś co lubię…

Kreatywny pracownik ? Jak najbardziej tak! Ale przemyśl to! Jeśli przydzielisz mu odpowiednie zadania i dasz autonomię będziecie żyli długo i szczęśliwie.

Pracę dla niego trzeba zaplanować tak by skorzystać z dobrodziejstw tego co dała mu natura.

Powiedzmy takie zaklinanie rzeczywistości, może być bardzo przydatne, przy sprzedaży jakiegoś produktu. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że osoby kreatywne potrafią zobaczyć wiele spraw z innej perspektywy, więc dostrzec to czego nie widzą inni …Niech to zrobią dla wypromowania produktu i przekonają do swojej wizji innych. Chęć budowania głębokich więzi, niech się przełoży na trwałe relacje z klientem. Impulsywność przyda się w grach negocjacyjnych np. zły i dobry policjant.

Coś osobistego

Pamiętam jak główna manager SSC i jednocześnie główna księgowa zapraszała mnie do pomocy przy opracowywaniu ważnych dokumentów. Nie potrafiłam zrozumieć czemu to robi? Moja wiedza była bowiem znikoma w porównaniu z jej. Kiedyś ją o to zapytałam. I otrzymałam odpowiedz, że ona potrzebuje osoby z wiedzą techniczną, dlatego prosi kolegę Michała i kogoś kto widzi rzeczy z zupełnie innej pespektywy, dlatego prosi mnie. Ona nie potrzebuje drugiej księgowej, bo ta nie zobaczy nic ponad to co jest już widoczne i oczywiste dla niej samej. To była chyba jedna z niewielu osób w firmie, które wiedziały co to znaczy zarządzać potencjałem zespołu.