TENERYFA # TEIDE# DZIECI

RODZINNE WYCIECZKI

Teide # Hiszpania # Teneryfa

Fascynacja wulkanami mimo upływu lat ma się u mnie świetnie. Majestat, dzikość i choć sejsmolodzy robią co mogą, nieprzewidywalność, sprawiają że takie miejsca przyciągają jak magnes. Niby nic ciekawego, tylko sterta brązowo-brunatnych kamieni, ale dla kogoś z wyobraźnią tajemniczy krajobraz, wypełniony po brzegi śladami wierzeń pierwotnych ludów, owiany wiatrem legend.

Teide prawdziwy kosmos

Czy to na pewno Hiszpania? Kto widział ten wie, że krajobraz Teide nie przypomina nic z powszechnie znanych krain geograficznych. Niesamowite wrażenie! Jakby się lądowało na księżycu. Doskonała, naturalna scenografia do filmów science fiction. Na prywatnych zdjęciach też nieźle wygląda, dlatego rodzinna sesja zwykle się tu przedłuża.

Teide 3.718 metrów n.p.m

Do parku na terenie, którego położony jest wulkan można dojechać drogą publiczną. Natomiast wstępne 3.555 metrów  n.p.m pokonuje się kolejką, choć istnieje alternatywa piesza. Chętnie spróbowałbym kiedyś tej opcji. Tymczasem jednak byłam z dziećmi, więc zdecydowanie pozostał nam wjazd. Na sam szczyt, czyli pozostałe do pokonania 200 metrów można wejść po uzyskaniu pozwolenia i nie należy to do rzeczy trudnych. Do zrobienia nawet z pięciolatkiem.

Uwaga, nie każdy czuje się dobrze na tej wysokości. Zwróćmy uwagę na samopoczucie dzieci. Sama przeżyłam chwile grozy na Teidzie, więc zalecam ostrożność.

Zdecydowanie widok jest wart poświęceń pod warunkiem jednak, że lubisz wulkany i ich brązowo-brunatne  dzieła.

Teide Rady:

  • Wyprawę na Teidę najlepiej organizować samemu. Wyruszyć rano i przybyć na miejsce jeszcze przed oblężeniem tłumów wycieczek zorganizowanych i upału. Unikniemy w ten sposób wielogodzinnej kolejki, w której przyszłoby nam stać w ostrym słońcu.
  • Droga na Teidę jest kręta i pełno na niej zwężeń. Wybierzcie najlepszego kierowcę spośród Was.
  • Zasada jest taka, na dole ciepło na górze zimno. Zabieramy, więc pełne buty i kurtki. Poza z wulkan nigdy nic nie wiadomo.
  • Warto zabrać coś słodkiego, na takiej wysokości czasem dochodzi do gwałtownego
  • spadku cukru. Widziałam coś takiego u zdrowej osoby. Niefajne.  Uratowały ją słodkie banany 😉 Ponieważ tych przypadków jest sporo na szczycie znajdują się służby medyczne, które w razie potrzeby wesprą nas swoja wiedzą i sprowadzą bezpiecznie na dół poza kolejką
  • Pozwolenie na wejście na sam szczyt warto zdobyć przed wyprawą – najlepiej przez Internet: www.reservasparquesnationales.es
  • Na szczycie przebywaj krótko. To co ulatnia się z wulkanu nie zapewni nam przyjemnych doznań zapachowych, co więcej potrafi skutecznie podtruć.

Sprawdź tutaj

PATENT:

Świetne zdjęcia jaszczurek jedzących prosto z dłoni można zrobić właśnie przed wjazdem na Teidę. Nie każdy wie, że bardzo licznie zamieszkują one skalny murek stacji kolejki tuż przy toaletach. Banany to dla nich przysmak, któremu nie potrafią się oprzeć. Zachęcone nagrodą, chętnie pozują do zdjęć. Świetna atrakcja dla dzieci, która nieco skróci czas nudy w oczekiwaniu na wjazd.

Informację sprzedała mi przewodniczka. Sprawdziłam i efekt prezentuję poniżej.

JAK WYKREOWAĆ SZĘŚCIE?


Być szczęśliwym jak dziecko

Spróbujmy wykraść recepturę największemu producentowi fal alfa, czyli dzieciom i poczuć się podobnie, czyli nieprawdopodobnie szczęśliwym.

TEST:

Pierwszy sposób, który dziś testuję to powrót do marzeń z dzieciństwa. Propozycja jest taka, by  przypomnieć sobie swoje dziecięce fascynacje. Wygląda na to, że każdy o czymś marzył. Najważniejsze by przestać pytać co z tych marzeń wyszło.

Coś osobistego

Nigdy nie mogłam się do końca zdecydować kim chce być, ale zawsze interesowała mnie ludzka natura, więc dziś postanawiam spróbować być terapeutą.

Wymyśliłam sobie taką bajkową sesję.
TERAPEUTKA:

Dzień dobry, proszę mi opowiedzieć coś o sobie. Wszystko co powinnam o Pani wiedzieć.

PACJENT:

Dzień dobry, jestem uzależniona od lasu. Poza tym zawsze chodzę utartą ścieżką. Po prostu nie potrafię inaczej. W dodatku to moje czerwone ubranko to już totalna porażka. Od stuleci nie zmieniam stroju. Jestem tym tak zmęczona, że czasami nie chce mi się wyskoczyć z brzucha wilka. Po co? Co to za życie? Nie mogę tak dłużej! Proszę mi coś poradzić.

TERAPEUTKA:

Jeśli chodzi o strój są dwie drogi.  Może to Pani zrobić sama, wchodząc na stronę internetową np. party box i tam zakupić sobie dowolne przebranie. Dla porównania, proszę spojrzeć na wilka on cały czas przebiera się za babcię. Pani też tak może. Jeśli natomiast potrzebowałaby Pani jakiejś głębszej przemiany, proponuję usługi stylistów mody. Proszę też dodatkowo, regularnie oglądać Gwiazdy na Dywaniku, może tam znajdzie Pani inspirację.

Uważam, że wcale nie jest Pani uzależniona od lasu lecz od adrenaliny. Sądzę, że powodem jest wilk, który czeka na Panią w lesie. W rezultacie, te emocje Panią zawładnęły. Przede wszystkim, należy pomyśleć jak  przerwać to błędne koło. Może dobrze będzie wysłać babcię do sanatorium i wędrować z koszyczkiem wokół tężni? Dotleni się Pani.

Z tego się wychodzi. Dla przykładu Wilk i Zająca. Podobnie jak Państwo byli skonfliktowani, ale rozwinęli się turystycznie. Zwiedzili prawdopodobnie wszystkie byłe republiki rosyjskie. Poza tym wspólnie uprawiali jogging, a wiadomo sport to zdrowie. 

Dziękuję.

TERAPEUTKA:

Proszę, proszę. W czym mogę pomóc?

PACJENT:

Mam dość swojej pracy. Pracuję poniżej moich kwalifikacji. W dodatku wyznaczają mi najgorsze zadania. Wczoraj, dajmy na to wybierałam groch z popiołu, podczas gdy inni balowali. Nikt mnie nie docenia! Kierowniczki są kapryśne i potrafią tylko  krzyczeć. Może…ja na to zasługuję? Tak, jestem winna, bo jestem taka roztargniona. Wynikiem tego, wszystko gubię, nawet buty.

TERAPEUTKA:

Ja widzę w Pani duży potencjał. Sądzę, że jest Pani bardzo kreatywna i jeśli tylko Pani zechce zmieni Pani wszystko, łącznie z dynią w karetę. Więcej, jeśli Pani uwierzy w siebie, nie ma przed Panią żadnych ograniczeń. Proszę stanąć przed lustrem i spróbować wyobrazić sobie, że jest Pani w sukni balowej. Sama Pani zobaczy jaki będzie efekt. Proszę sobie pozwolić na to roztargnienie. Przy tylu zaletach taka wada jest do zaakceptowania.

Może w Pani przypadku wystarczą promocje w CCC?

TERAPEUTKA:

Witam zapraszam Państwa na terapie rodziną. Jacy Państwo podobni, widać że rodzina. Trzy świnki 😉

PACJENCT 1:

Żyjemy w ciągłym, panicznym strachu przed wilkiem.

PACJENT 2:

Boimy się wychodzić z domu.

PACJENT 3:

Mamy koszmary. Co noc śni nam się szynka.  

ACJENCI RAZEM:

Jak żyć?!

TERAPEUTKA:

Należy spojrzeć prawdzie w oczy. Nasz los jest już przesądzony. Jak filozoficznie pisał Jan Brzechwa: ,,Wszyscy zginiemy w zupie”. Tymczasem proszę tu i teraz pokonać lęk. Zalecam regularne wizyty w mięsnym. Zaczynamy od 5 minut i konsekwentnie wydłużamy czas. Po dojściu do 20 proszę kupić trzy kilo szynki. Następnie wypchać ją siarką jak Szewczyk Dratewka i podarować wilkowi.

Jak było ?

Wesoło. Ja się ubawiłam. Niestety, zdecydowanie zabrakło mi wiedzy fachowej (starałam się nadrobić wyobraźnią). Mam wątpliwości, czy etyczne jest leczenie trzech świnek kosztem wilka? Ale bardzo chciałam być skuteczna – wybaczcie. Poza tym, zrealizowałam się jako pisarka a to też było zawsze moim marzeniem.

Ocena: 4+

Ogólnie oceniam metodę jako korzystną i przydatną dla osób dysponujących odrobiną czasu i zacięciem literackim. W rezultacie poczułam się lepiej. Efekt był niestety, krótkotrwały. Za to ogromną zaletą metody jest cena. Nic! Nie do przebicia. Myślę, że jest dość perspektywiczna. Przy odrobinie szczęścia, mamy szansę wyjść poza grafomańską manię.